Morze (nie!) kołysz mnie – jak radzić sobie z sennością na jachcie?

Choć szczurom lądowym morze kojarzy się z uroczym kołysaniem do snu, potęgowanym kojącym dźwiękiem fal uderzających o brzeg, o tyle senność na pokładzie jest zjawiskiem bardzo niepożądanym. Jak radzić sobie ze zmęczeniem? Odpowiedzi szukamy w literaturze i wspomnieniach żeglarzy, podziwiając ich wytrzymałość.

Żeglarze zasypują się sprytnymi „patentami” na samotną żeglugę. Zdani tylko na siebie, nie tylko muszą radzić sobie z kwestiami technicznymi, ale i z własną wytrzymałością. Chodzi tu o zmęczenie i senność, kiedy często zmuszeni warunkami atmosferycznymi pozostawać muszą na nogach długie godziny. To właśnie ich dotyczy problem senności w największym stopniu. Krzysztof Baranowski, Tomasz Cichocki czy wreszcie Olek Doba szykujący się do kolejnej wyprawy – oni mogą powiedzieć wiele na powyższy temat. Jednak niech podniesie rękę ten, kogo na wachcie nigdy nie dopadła chęć przyłożenia głowy do poduszki lub pozostania choć na chwilę w tzw. „stand by” 🙂 Senność nie wybiera – czy to rejs pełnomorski, czy wakacyjny czarter jachtów.

Zgodnie z Międzynarodowymi przepisami o zapobieganiu zderzeniom na morzu wszystkie jednostki na morzu muszą prowadzić stałą obserwację. Teoria niestety pozostaje teorią – dna morskie pełne są wraków, a i czytając wspomnienia samotników dobrze wiemy, że nie zawsze jest to praktykowane, z takich czy innych względów. Z założenia samotna żegluga pozwala na zejście pod pokład w celu przekąszenia czegoś czy naniesienia pozycji na mapie w przypadku pustego widnokręgu. Czy samotnie czy z załogą, znużenie z pewnością nas prędzej czy później dopadnie. Najprostszą metodą jest pójście spać, ale nie rozwiązuje to problemu w obliczu obowiązków wachtowych. Nie ma co zgrywać twardziela i „po godzinach” pozostawać za wszelką cenę na nogach, chcąc komuś (komu i po co?) udowodnić, że jesteśmy nie do zdarcia. Spokojnie, senność dopada każdego.

Po obudzeniu się, ciało spala energię zastraszająco szybko, zwłaszcza stojąc w obliczu stresowych sytuacji czy odpowiedzialnych zadań. Odpoczynek mięśni i głowy jest ważny. Jedz wtedy, kiedy jesteś głodny, a nie wtedy, kiedy należy (to rada dla małych załóg, kiedy po prostu można się umówić na pory posiłków, a nie jest to wyznaczone sztywnymi zasadami). Odpowiedzialna załoga dobrze wie, że utrzymanie stałego poziomu energii dostarczanej w pokarmach jest ważne dla zachowania sprawności umysłowej i fizycznej. Z pewnością nie pobudzi alkohol, leki czy substancje psychoaktywne. Nie powinno się pić też napojów gazowanych, a także tłustych i mocno słodzonych potraw. Dobrze móc korzystać ze świeżych produktów – warzyw itd. Wachty kojarzą się nieodłącznie z kubkiem gorącej kawy – wielu nie wyobraża sobie wystawania na pokładzie bez niej. Owszem, obudzi (jak śpiewa Paweł Konieczny z Banana Boat „już gorąca kawa pachnie, już odpływa sen”), ale niekoniecznie pobudzi – napięcie, które towarzyszy odpowiedzialności w połączeniu z działaniem kawy może prowadzić do zaburzeń procesów poznawczych (uwagi) i mylnych ocen zdarzeń. Nic nie zastąpi nam spania, nawet specjalne tabletki dla żeglarzy.

W drodze największym zagrożeniem jest stanie na sterze dla zwalczania senności. Wbrew pozorom to męcząca czynność, podobnie jak długie prowadzenie samochodu. Wiele zależy tu od indywidualnej wytrzymałości organizmu, ale znużenie na dłuższą metę może być tylko szkodliwe. Wiemy, że nie da się „odespać”, a i także krótkie regeneracyjne drzemki są złudne, pomimo dobrego samopoczucia po nich. Po nieprzespanych nocach pozostaje ślad, organizm niestety pamięta deficyty snu… Życzę Wam przytomności umysłu, ciała i ducha podczas żeglugi i przede wszystkim odpowiedzialności i rozsądku. Niech może kołysze wtedy, kiedy możemy sobie pozwolić na ulegnięcie jego kojącym właściwościom.

Zapraszamy do dzielenia się swoimi sposobami na senność! Napisz!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *