Zimą żeglarze się nie nudzą, czyli jak przezimować sezon?

Z każdym kolejnym tygodniem przyjmowaliśmy zaproszenia na zakończenia sezonu żeglarskiego. Jesień to faktycznie czas, by zadbać o sprzęt przed zimą, ale kiedy już wszystkie niezbędne czynności zabezpieczające mamy za sobą, trzeba gdzieś się podziać. A wiadomo, że żeglarz długo nie usiedzi w miejscu…

Możliwości „przezimowania” jest wiele, a żeglarze niewątpliwie należą do gatunku ludzi aktywnych. Nic więc dziwnego, że unikają widoku pustych marin, wywołujących uczucie przygnębienia i szukają bodźców pozwalających przetrwać do wiosny. Możliwości jest co najmniej kilka. Już Ryszard Muzaj śpiewał o możliwościach poradzenia sobie z martwym sezonem podpowiadając jako remedium… śpiewanie szant „głosem wilków morskich stu”.

Festiwale i wydarzenia

To prawda, zima spędzana w Polsce obfituje w festiwale szantowe, te o ogólnopolskie jak i międzynarodowe. I choć głównie odbywają się (o dziwo!) na południu kraju (Kraków, Wrocław, Chorzów), jest to świetna okazja do spotkania kolegów z przeróżnych zakątków kraju, wspominania wacht, minionych rejsów i oczywiście… snucia planów na nowy sezon, a to wszystko przy muzyce czołowych muzyków sceny szantowej. Coś dla ciała, coś dla ducha. Przy odrobinie szczęścia trafimy na festiwale podróżnicze, podczas których na pewno znajdziemy coś związanego z morskimi klimatami. Kto bardziej zainteresowany tuningowaniem swoich „pływadełek” i najnowszymi trendami z pewnością wybierze się na targi żeglarskie (najbliższe to Boat Show w Łodzi, 20-22 listopada – w tym roku Yachtic.eu w roli patrona medialnego).

Na sportowo

Jesień i zima nie muszą być jednak wcale czasem rezygnacji lub mocnego ograniczenia aktywności fizycznej – przecież trzeba być w formie cały rok! Najpopularniejsze są wypady na narty, zarówno te sprawdzonymi już, żeglarskimi ekipami, ale także te czysto rodzinne, w ramach świąteczno-noworocznych przerw lub ferii szkolnych. To jednak nie wszystko, bowiem coraz częściej żeglujący także zimą nie chcą rozstawać się z szumem wiatru w uszach. W połączeniu z tęsknotą za ciepłem może skończyć się jakimś karaibskim rejsem, ale czy nie warto spróbować czegoś nowego? Dla ekstremalnych zostawiamy próby mierzenia się z pełnomorską żeglugą, w trudnych, ale jednocześnie bardzo malowniczych warunkach. No, bo kto nie widział pięknie oblodzonych pokładów i języków lodu i nie zechciał posmakować arktycznej przygody?

Mroźny wiatr w żagle

O ile prawdziwe wilki morskie przyklasną wizji marznięcia, o tyle ci mniej ortodoksyjni chętnie wybiorą coś pośredniego. Może właśnie dla nich ciekawe okaże się żeglowanie na lodzie? Coraz częściej na zamarzniętych akwenach widzimy kolorowe bojery przemykające między połaciami bieli.  Ten sport przywędrował do nas z… Holandii w XVII wieku i powoli rozkwita tak, że dziś doczekaliśmy się wypożyczalni, regat i zawodów bojerowych. No, bo jak odmówić sobie szybkości i poczucia wolności podszytych adrenaliną także zimą?

Żeglarze są różni: od tych weekendowych z drinkiem w ręku, przez traktujących żeglarstwo bardziej jako sport niż tylko relaks, aż po wytrawnych zejmanów. Okazuje się, że niekoniecznie trzeba nam wody, by poza sezonem kontynuować swoje śródlądowe czy morskie „praktyki”. Możliwości jest wiele. A Wy? Jakie macie sposoby na przeczekanie do wiosny?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *