Jak Indianie, czyli „A może by zbudować kanu?”

Canoe kojarzy się z czasami Indian i może się wydawać, że to relikt przeszłości. Kto jednak siedzi w temacie wszelkiego rodzaju „pływadełek” z pewnością wie, że ta prosta łódka nie tylko od kilku tysięcy lat jest obecna w żegludze, ale i dziś zdobywa coraz to więcej nowych fanów. Na dodatek, wbrew pozorom wcale nie w swojej nowoczesnej formie, ale… w tej bardziej tradycyjnej. Coraz więcej ludzi zadaje sobie szalone pytanie „a może by tak zbudować własne kanu?” Jak się do tego przygotować i czy rzeczywiście każdy może poczuć się jak Indianin? 😉

Canoe, a po polsku po prostu kanu lub bardziej swojsko kanadyjka, to łódź o przeznaczeniu turystycznym, czy sportowym napędzana pagajem (wiosłem), trochę szersza od kajaka. Jej historia faktycznie sięga czasów pierwszych Indian Ameryki Północnej, kiedy to pozwalała na eksplorowanie i podbój wschodnich wybrzeży kontynentu przez przybyłych z Europy, umożliwiając także sprawne poruszanie się korytami rzek i jeziorami. Pierwotnie drewniana, a więc lekka i łatwa do przenoszenia na lądzie, stała się popularnym środkiem transportu zwłaszcza, że umożliwiała żeglugę na płytkich wodach dzięki małemu zanurzeniu.

Choć dawne metody budowy kanu zastąpiły dziś nowoczesne technologie i zamiast naturalnych materiałów (jak kora brzozowa, żywica, tłuszcze zwierzęce) dziś wykorzystuje się wytrzymały polietylen, aluminium czy włókno szklane, zainteresowanie samodzielną budową kanu rośnie. Świadczy o tym mnogość forów i portali poświęconych właśnie tej działce szkutnictwa oraz liczne podejmowane w tym względzie działania.

Jak wygląda budowa kanu?

Pierwszym, w co należy uzbroić się, chcąc podjąć się budowy własnego kanu, jest cierpliwość. Potrzeba wiele czasu i wytrwałości, by nasza praca przyniosła oczekiwane efekty, jednak satysfakcja po zwodowaniu własnego dzieła rekompensuje wszelkie trudy. Kiedy jednak jesteśmy gotowi na wyrzeczenia, pora zacząć wertować strony tematyczne poświęcone szkutnictwu. Można także czytać książki dotyczące kanu (są takie!), jak „Kanu: Historia, budowa, wiosłowanie, wyprawy” autorstwa Andrzeja Sałaciaka. To dobry wstęp przed rozpoczęciem przygotowań technicznych, który pozwoli nam w pełni świadomie podjąć decyzję o rozpoczęciu przygotowań do budowy. Kto wciąż nie czuje się na siłach, może wziąć udział w warsztatach szkutniczych, by poznać różne metody pracy – w tym roku tego typu zajęcia odbywały się na przykład w Gdańsku przy okazji zlotu żaglowców Baltic Sail, a także… na Śląsku podczas Dni Katowic (metoda skin on frame) i przeznaczone były także dla amatorów.

Podstawą do budowy kanu są oczywiście plany, które znajdziemy już na rynku polskim, ale także do pobrania lub zamówienia ze stron europejskich czy amerykańskich. Mając je, z szablonami poszczególnych elementów w skali 1:1, tabelami z danymi, spisem potrzebnych materiałów i (najlepiej!) precyzyjnym opisem budowy, można zacząć gromadzić materiały, by rozpocząć pełną łez i potu, ale i radości przygodę ze swoim „pływadełkiem”.

Jeśli jednak wszystkie te przygotowania okażą się dla nas zadaniem zbyt trudnym lub czasochłonnym możemy użyć półśrodka, czyli kupić zestaw do samodzielnego zbudowania łódki, co przypomina zabawę w (nie tak) małego modelarza. W zestawie otrzymujemy bowiem elementy drewniane, laminaty i inne materiały potrzebne do zbudowania łódki wraz z niezbędnymi akcesoriami (pojemniki, strzykawki, a nawet… rękawiczki jednorazowe) i instrukcją. Może to trochę oszukiwanie mówić wtedy o samodzielnym budowaniu kanu od A do Z, ale przecież liczy się efekt finalny.

Ostateczny wygląd naszego kanu zależy tylko od nas samych. To nie lada wyzwanie dla zainteresowanych żeglarstwem, ale i zwykłych majsterkowiczów. Niektórzy długie godziny spędzają w garażu przy swoim samochodzie, inni idą w stronę domowego stolarstwa, więc czemu by nie spróbować budowy własnej jednostki pływającej?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *