Chorwackie porty i zatoki: Primošten nigdy nie zawodzi

Tego dnia pogoda była łaskawa dla nas – żeglarzy. W drodze z Kaprije na Vis mieliśmy boczny wiatr o sile 20 Węzłów (w porywach do 30) – czysta frajda. Jedynie biedna Kaśka nie podzielała naszego entuzjazmu. Mamrotała coś pod nosem wpatrując się w teakową podłogę kokpitu.  Kiedy będziemy w porcie? – pyta. Nie ma co męczyć dziewczyny, zmieniamy plany – Primošten nie zawodzi!

Wiatr zelżał. Wpływamy do zatoki, nie dostrzegam bojek! Jest początek maja, o tej porze powinny już tu być! Bojkowy zabalował czy jaki czort?! No to do nabrzeża. Podpływamy powoli by zbadać sytuację. Ciasno, ale dwa miejsca zostały. Obrót, wsteczny – walimy na keję! Wtedy pojawia się facet i macha do nas zniechęcająco. Porezerwowane! Hmm.. dzisiaj się nie wyśpimy, stajemy na kotwicy.

W głębi zatoki widać ruiny hotelu, kanciaste bloki wychylają się zza drzew. Chyba nigdy go nie dokończono. Tam jest dobre miejsce na rzucenie kotwicy, przy okazji sprawdzimy stan windy 😉 Wydaje się, że kotwica trzyma. Trochę obserwacji, obieranie nabieżników… tak! Trzyma!

– Kochani, podzielmy się na dwuosobowe wachty, które w nocy będą zmieniać się co dwie godziny i będą czuwać.
– Co mamy dokładnie robić? – pyta Kaśka.
– To proste. Siadasz na platformie kąpielowej, bierzesz bosak i wystawiasz go za rufę. Jak dotkniesz nim tamtych skał, o tam… to mnie budzisz 😉 Na poważnie, opowiem wam po powrocie z miasta – teraz w drogę!

Zaskoczenie

Kawałek od serca miasteczka, zaraz za plażą, ale obok nas, jest betonowe nabrzeże, dobre miejsce na desant. Łocho! Wyremontowali się! Nowy deptak wzdłuż plaży, drzewka, eleganckie ławki. Dalej mijamy posąg Rybaka, kilka fotek… i osiołka, jeszcze więcej fotek!… spacer się wydłuża. Przechodzimy przez bramę wejściową na główny plac Primošten. Wow! Jak tu ładnie! Knajpki, lody, na lewo od wejścia buduje się jakaś scena, będzie impreza! Kilku pracowników szoruje plac szczotkami ryżowymi – serio! Jak tu czysto!

Primošten jest miejscowością typowo turystyczną. Każdy kamień lśni, zabudowania odsłaniają przed Tobą historię tego miejsca. Widzisz każdy budynek dokładnie takim, jakim widział go budowniczy. Restauracje i knajpki z ogródkami przy nabrzeżu zachęcają by przysiąść – trudno jest się oprzeć. Jednak idziemy dalej…

Ścieżką w górę obok sklepu z pamiątkami kierujemy się w stronę kościółka. Mijamy jakiś sklep z rękodziełem. Ktoś ze śrubek i nakrętek potrafi wyczarować małe, niepozorne rzeźby… wygrała ciekawość, kolejna przerwa! Przerwa trwa i trwa… W drogę! Na szczycie z placu kościelnego rozpościera się przepiękny widok na całą okolicę.  Z jednej strony zatoka i miasto, z drugiej widok na morze 😉 Spełnieni duchowo schodzimy w dół, ale na drugą stronę wzgórza 😉

Ostatnimi zabudowaniami nad brzegiem są pensjonaty turystyczne, a tuż przed nimi skaliste plaże. Schodzisz schodkami w dół, gdzie bez przeszkód możesz otworzyć plecak, wyjąć piwo lub wino i rozkoszować się zachodem słońca. Gdzieś na prawo grupa motocrossowców zrobiła sobie na piaskowej plaży tor przeszkód. Tylko oni przerywają błogą ciszę. Jest kapitalnie, skały, zachód słońca i my. Na horyzoncie dwa jachty na diesel-grocie leniwie kierują się w stronę zatoki. To pewnie te, które zarezerwowały miejsce przy kei – nie lubimy ich! Chwilo… trwaj!

– Grzesiuuuu…
– Tak?
– Możemy jutro przed wypłynięciem poleżeć trochę na plaży?
– Jasne! Zresztą świetnie się składa, bo jutro masz wachtę kambuzową.
– A co to ma do rzeczy?
– Trzeba zrobić zakupy, a Studenac (market) jest akurat przy plaży! 😀

Primošten czeka na Ciebie!

Wyrusz na żeglarską przygodę do Primošten! Wybierz swój jacht, termin wyjazdu i ciesz się wakacjami w jednym z najpiękniejszych miejsc w Chorwacji!

Zobacz oferty

Czas ruszać

Do zatoki wracamy okrężną drogą wzdłuż brzegu . Załoga zdecydowała się na kolację w ogródkach przy nabrzeżu. Udało się znaleźć wolny stolik, a to nie zawsze jest łatwe. Pizze, owoce morza, Karlovačko i chlupot zacumowanych jachtów – czy można lepiej zakończyć dzień? 😉 Najedzeni i zadowoleni wracamy na jacht. Nie ma co się przemęczać. Jeszcze nocne czuwanie przed nami…

Przed południem wypływamy z zatoki. Na prawo dostrzegamy jegomościa w łódce wypełnionej po brzegi bojami.
– To żeś sobie kolego dzień na montaż bojek wybrał – szepnąłem pod nosem – jak dla mnie jeden dzień za późno!

…a teraz w drogę! Żagle w górę i kierunek na Vis? Wakacje się jeszcze nie skończyły… 😉

Po rejsie zawsze pytam załogę gdzie im się najbardziej podobało. Primošten jest w czołówce. Przepiękna, klimatyczna zabudowa oraz uliczki, urocze knajpki przy samym brzegu, widok z placu kościelnego, rozległe plaże na których można się opalać i skałki nad brzegiem zapewniające dyskrecję – każdy znajdzie coś dla siebie. Bez wahania polecam to miejsce znajomym – Primošten nigdy nie zawodzi! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *