„Lody, looody dla ochłodyyy!” „Goootowana kukurydzaaa!!!” Krzyczące mewy, szum morza, śmiech dzieci. Parawan obok parawanu. Odważnie zanurzam stopy w zimnym Bałtyku i…tracę oddech. O nie! Jednak nie… Dzisiaj nie… Jutro! Jutro na pewno się odważę. Póki co wracam do mojego osłoniętego od wiatru grajdołka. Przecież nie trzeba całymi dniami moczyć się w wodzie… Ile można…Też mi frajda…

Czytaj dalej

Jacht w Szybeniku odebraliśmy późnym popołudniem, więc robimy krótki 2-godzinny przelot na wyspę Kaprije by zdążyć przed zmrokiem. Wpływamy do głębokiej zatoki, na lewo od jachtu widać zabudowania małej osady. Kamienne domy, czerwone dachy i deptak, a na prawo od nas dzika natura. W głębi jeden pirs i mnóstwo bojek, tych z wysokim uchem, które bez większego wysiłku da się złapać z burty.
Czytaj dalej

Jestem dziewczyną z miasta. Nie z Warszawy, ale też nie z Pcimia Dolnego.

Lubię przyrodę, ale survival jest mi obcy. Nie dla mnie rozpalanie ogniska krzesiwem by wysuszyć mokre śpiwory w namiocie.

Lubię góry – i nie, nie mam na myśli spaceru po Krupówkach. Naprawdę lubię pójść na spacer Doliną Chochołowską czy wejść na Wysoką w Pieninach. Ale na trzytygodniowy trekking po Uralu nikt mnie nie namówi. Czytaj dalej